Jak zdycha cyfrowa ochrona praw autorskich
DRM - technologie ograniczające używanie przez odbiorców informacji elektronicznej, które miały bronić tzw. praw autorskich pomału zdychają.
Jak się okazuje - agora szybko eliminuje ten sztuczny twór. Ludzie po prostu nie kupują utworów zarażonych DRM-em a ci co jednak kupili - zostaną z ręką w nocniku.
Odtwarzanie ultralegalnego utworu z DRM wymaga korzystania z odpowiedniego mechanizmu stręczonego przez dostawcę utworu. Otóż owi dostawcy (m.in. Microsoft, Sony i Yahoo), w związku z kompletną klapą DRM zamierzają się z tego kuriozum wycofać.
A jeśli jakiś spolegliwy obywatel kupił taki prawowierny utwór? No cóż - po zwinięciu straganu przez dostawcę jego utworek po prostu przestanie grać.
Oczywiście są protesty, grożenie pozwami itd. W swojej łaskawości Microsoft przedłużył DRM na trzy lata, Sony - do końca roku bieżącego. Klienci Yahoo! Music Store usłyszą ciszę zapewne już z upływem września.
Ci, którzy finansowali te bzdury, naiwni klienci, poniosą stratę. Naiwność bywa kosztowna.

A cykliści wyjadają dżem cioci Jadzi!
http://www.pardon.pl/komentarz/5/1122474/1122...
Do sklepu i kasa na stół!
Chodzi o to, że "LEGALNI" nabywcy stracą swoje "legalne utwory".
O "kradzieżach" nic tu nie ma :)))))
a kogo to obchodzi?