Wywiad z Korwinem - żenujące pytania
Dziennikarka dziennika "Dziennik", Barbara Kasprzycka zadała kilka pytań Januszowi Korwin-Mikkemu w związku z popełnieniem przez niego czynu podniesienia prawej ręki, który aktualnie ściga reżimowa prokuratura.
Kasprzycka doprecyzowała opis czynu poprzez wskazanie jednego z jego znamion w postaci wysunięcia ręki w przód z wyciągniętymi palcami.
JKM miał zatem szansę na uniknięcie karnych represji, gdyby palce ręki nie były wyciągnięte. Nieznajomość prawa szkodzi.
Kiedy Kasprzycka zaczęła dopytywać się, czy wyciągnięcie ręki może być korzystaniem z prawa cytatu (cytowanie nazistów gestem?) powiało surrealizmem.
Dosadne sformułowania JKM względem środowiska dziennikarskiego (wy, banda chamów, durnie) wyprowadziły dziennikarkę z równowagi.
Bez związku z przedmiotem wywiadu przywołała głośne wypowiedzi rozmówcy o integracji szkolnej dzieci niepełnosprawnych nazywając je bredniami.
W ostatnim stwierdzeniu (bynajmniej nie pytaniu) Kasprzycka oznajmiła czytelnikom efekty swoich procesów myślowych: "Teraz już rozumiem, czemu nie żałuje pan faszystowskiego gestu".

pozdr.
"BK: "O to, że - zgodnie z prawem - wyciąganie ręki w takim geście"
JKM : "Jakim prawem? Nie widzę prawa, które by tak uznało."
BK: "Jakim prawem? Słyszał pan o kodeksie karnym? O zakazie propagowania faszyzmu" "
Ona jakąś propaganę faszyzmu widzi.
Wkrótce ujrzy Matke Boską na szybie.